„BANG! NIE ŻYJESZ!”

Przyszło dziś do mnie coś, czego nie chcę, póki co, oceniać, ale chcę zwrócić na to swoją i Waszą uwagę. Jestem także ciekaw co Wy o tym sądzicie.

Chodzi o zabawki dla dzieci. Zastanawiam się kto, kiedy i po co wpadł na pomysł, żeby wyprodukować zabawkę dla dzieci imitującą pistolet. Jeszcze bardziej zastanawia mnie co kieruje rodzicami, wujkami, ciociami, babciami czy dziadkami, którzy takie zabawki dzieciom kupują? A może nie kieruje nimi nic? Może po prostu jest to zabawka jak każda inna?

Ja nie mam takiego „problemu”, ponieważ mam córkę, a jak wiadomo, przecież: „dla dziewczynek jest różowe, dla chłopców niebieskie; dla dziewczynek jest pony, a dla chłopców wóz strażacki” (swoją drogą też ciekawy temat).

Niemniej sam byłem małym chłopcem i z wielką pasją ganiałem po osiedlu grając z kolegami „w wojnę”. Pamiętam też dokładnie uczucia jakie mi wtedy towarzyszyły. Pamiętam jak wspaniale się czułem kiedy czając się pół godziny na drzewie, wreszcie mogłem wykrzyczeć „PĘ! PĘ! PĘ! Nie żyjesz!!!”.

W mojej wyobraźni nie byłem wtedy małym Łukaszem na osiedlowym drzewie. Byłem komandosem na drzewie w dżungli czającym się na „WROGA”. Jedyne, czego wtedy pragnąłem i jedyny cel, na którym skupiałem całą swoją uwagę to: ZABIĆ!

Pamiętam, jak pierwszy raz dowiedziałem się o tym, że jeśli przeżywamy coś w wyobraźni, to nasze ciało odbiera to tak, jakby to, co przeżywamy działo się naprawdę. Jest to dla mnie bardzo ciekawe i ekscytujące, ale w kontekście tego, o czym piszę teraz – przerażające.

Dyskusja na temat gier komputerowych, kreskówek i filmów pełnych przemocy, zabijania, zadawania bólu i cierpienia zdaje się co raz to przewijać bocznym torem społecznego dyskursu i wydaje mi się, że jakby posadzić na krzesełku reprezentatywną statystycznie grupę rodziców i zadać im pytanie o to czy to „dobrze”, że dzieci grają w takie gry i oglądają takie kreskówki, to zdecydowanie przeważyłyby te głosy na „nie”.

Ciekawi mnie dlaczego nigdy nie słyszałem takiej dyskusji w kontekście zabawek jako imitacji broni palnej.

Pistolet czy karabin maszynowy to rzecz zaprojektowana w jednym, konkretnym i unikalnym celu. Po to, żeby za jej pomocą kogoś okaleczyć, unieszkodliwić lub odebrać mu życie. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że motywacji jest wiele. Może być to, na przykład, obrona życia lub zdrowia. Ale czy dzieci bawią się w „obronę życia lub zdrowia”? Czy bawią się w „wojnę”?

Wyobraziłem sobie (i Was też namawiam do takiego „myślowego eksperymentu”), jak zareagowałbym, gdybym przechadzając się ze swoją córką po sklepie dla dzieci, wszedł w alejkę pełną zabawkowych szubienic, krzeseł elektrycznych, gilotyn czy zestawów do waterboardingu. Wprawiłoby mnie to w osłupienie. Ale półki pełne wypaśnych „gunów” dla małych chłopców mijam jakby nigdy nic.

Te emocje, które czułem jako dziecko podczas zabawy w zabijanie, były takie… intensywne. Ten świat, który tworzyliśmy z kolegami był taki… realny. Zupełnie inny niż przy graniu w gry czy oglądaniu kreskówek. To było coś wyjątkowego. Coś, co musiało zaspokajać jakieś moje głębokie potrzeby. Ciekawe jakie?

Może Cię również zainteresować