„Bezstresowe wychowanie”

Panuje taka opinia, że jeśli dziecko lub osoba dorosła zrobi coś „złego”, to najprawdopodobniej zachowanie takie może być wynikiem „Bezstresowego wychowania”. Pojęcie „Bezstresowego wychowania” w pewnym momencie nabrało raczej negatywnego wydźwięku. Wiele razy słyszałem to określenie w kontekście sugerującym, że „bezstresowe wychowanie” to coś złego i niewłaściwego.

Może zdarzyło się Wam usłyszeć taki komentarz postronnej osoby widzącej dziecko, które krzyczy ze złości, głośno protestuje lub nie słucha poleceń rodzica: „Oho! Proszę bardzo. Bezstresowe wychowanie wychodzi bokiem”.

Czy wychowanie, wzrastanie, poznawanie świata w stresie może być dla nas dobre? Czy słusznym i dobrym dla dziecka jest wychowywanie go w stresie? Takie pytania przychodzą do mnie tym częściej, im uważniej obserwuję otaczający mnie świat.

Odnoszę wrażenie, że tak bardzo przywykliśmy do stresu, że życie w stresie stało się naszym komfortem. Jest to na tyle znane i bliskie, że podświadomie przyklaskujemy ideom, które utrwalają schemat siedzenia w tak bardzo bliskim, znanym, „bezpiecznym” stresie.

Codziennie uczę się uważności. Staram się zwracać uwagę na znaczenie słów, za pomocą których buduję swoje przekonania. Jest to trudne i bardzo często wiele rzeczy przegapiam. Jednak wierzę w to, że warto być uważnym na słowa, bo słowa mają ogromną moc.

Może Cię również zainteresować