„Co tak naprawdę mówimy dzieciom?”

Warto jest czasem zastanowić się nad tym, co najczęściej mówimy do naszych dzieci.

Możemy sobie wtedy uświadomić, że bardzo często odzywamy się do naszego dziecka z trzech głównych powodów.

Chcemy je czegoś nauczyć, poprosić o zrobienie czegoś, lub skorygować jego zachowanie.

Jeżeli faktycznie dojdziemy do takiego wniosku, warto wówczas zastanowić się nad drugą rzeczą:

… Jak często (jeżeli w ogóle), zdarza się nam powiedzieć naszemu dziecku coś zupełnie bezinteresownego?

Coś, co jest wyrazem naszej wdzięczności za sam fakt, że nasz najdroższy dzieciak jest z nami.

Tak po prostu.

Coś, co wypływa z naszej troski.

Coś bez żadnego innego kontekstu, poza czystą miłością do naszego małego człowieka.

Warto jest też spróbować czasem odwrócić naszą narrację.

Może następnym razem zamiast standardowego: „jak odrobisz lekcje to się pobawimy”, spróbować powitać naszego kochanego dzieciaka w drzwiach domu szerokim uśmiechem i słowami:

„Hej skarbie, cieszę się że już jesteś. Brakowało mi ciebie. Odpocznij sobie od szkoły i chodź zrobimy razem coś fajnego.”

Naprawdę Warto!

Może Cię również zainteresować