„Eckhart Tolle” – Nauczyciel Duchowy

Na Mistrza Eckharta trafiłem, gdy ktoś (nie pamiętam kto to, ale jeśli ten ktoś pamięta, to jestem Mu/ Jej dozgonnie wdzięczny 🙂 ) polecił mi jego książkę zatytułowaną „The Power of Now” (Potęga Teraźniejszości). Więcej o książce powiem na pewno w moim wtorkowym cyklu „Nerdów”, więc tutaj nie będę wdawał się w szczegóły.

Napiszę tylko, że po przeczytaniu tej książki czułem ogromną potrzebę zgłębienia treści promowanych przez Eckharta Tolle, bo wydały mi się tak uniwersalne, praktyczne i użyteczne, że przez kolejne dni, w każdej wolnej chwili włączałem filmy z wykładów i wywiadów z Eckhartem, których w Internecie jest mnóstwo.

Eckhart Tolle nie urodził się jako oświecony mędrzec. Wręcz przeciwnie. Dzieciństwo i młodość Eckharta (a właściwie Ulricha – bo tak brzmi jego prawdziwe imię) przebiegało pod znakiem smutku, niepokoju i zagubienia, zarówno w szkole jak i w życiu rodzinnym.

Akumulacja niechcianych emocji sprawiła, że młody Tolle zaczął mieć myśli samobójcze i był, jak później twierdził, bardzo bliski zakończenia swojego życia. Przytłaczało go wszechobecne uczucie tego, że „nie może już dłużej żyć ze sobą!”.

Pewnego ranka, 29-letni Ulrich obudził się z pytaniem, które przyszło do niego zupełnie nieoczekiwanie:

„Kim jest ten ktoś, z którym nie mogę już dłużej żyć?”

Tolle uświadomił sobie, że ten, ktoś, to nie jest on sam. Że ten „ktoś”, razem ze wszystkimi „jego” problemami to tylko i wyłącznie wytwór naszego umysłu.

Zdał sobie też sprawę, że jedynym słusznym sposobem na bycie szczęśliwym i wolnym człowiekiem jest ciągłe bycie „tu i teraz”. Że nie ma przeszłości, ani przyszłości. Jest tylko wszechobecne „TERAZ”.

Koncepcja ta, na „pierwszy rzut ucha” wydaje się tak niedorzeczna i nielogiczna, że trudno jest nawet rozważać ją i analizować. Nie wiadomo, z której strony to „ugryźć”. Okazuje się, że dzieje się tak, ponieważ do analizy logicznej używany tego samego umysłu, który wciąż „oszukuje” nas, że jest w nas ktoś, z kim jest nam ciężko żyć. Nie da więc się tej koncepcji przeanalizować w ten sposób.

Bycie „Tu i Teraz” oraz to, że przeszłość ani przyszłość nie istnieją, trzeba po prostu poczuć.

Niestety ja jedyne, co teraz czuję w tym temacie to to, że jeszcze dużo pracy przede mną zanim będę w stanie być naprawdę „tu i teraz”. Ale wiem na pewno, że jestem o wiele bliżej niż jeszcze kilka lat temu.

Ta podróż jest fascynująca i intrygująca.

Gorąco Was zachęcam do zapoznania się z Mistrzem Eckhartem i jego inspirującymi ideami.

Może Cię również zainteresować