„Jak rozpoznać dojrzewanie emocjonalne naszego dziecka?”

Jeśli dziecko „nie wie czego chce”, „czego się nie dotknie, to od razu rzuca”, „ciągle zmienia zdanie”, „dramatyzuje”, „widzi tylko negatywne strony sytuacji”, lub – wręcz przeciwnie – ekscytuje się w sposób nieadekwatny – to w wielu przypadkach jest to kwestia niedojrzałości emocjonalnej.

Dojrzałość emocjonalna naszego kochanego dzieciaka to jedno z najpotężniejszych narzędzi do radzenia sobie w życiu i czerpania z niego pełnymi garściami.

Warto jednak zdać sobie sprawę, że nierzadko rozwój fizyczny dziecka nie idzie w parze z rozwojem emocjonalnym.

Bardzo wysokim płotkiem w wyścigu po emocjonalną dojrzałość jest wiek przedszkolny, kiedy to część dzieciaków kontynuuje rozwój fizyczny, zatrzymując się w pewien sposób na poziomie emocjonalnym.

Istnieje pewien bardzo ważny wyznacznik tego, czy nasze dziecko jest gotowe na to, żeby być konsekwentne, cierpliwe, zrównoważone, skupione i stabilne emocjonalnie.

Tym wyznacznikiem jest umiejętność bycia w ambiwalencji, czyli odczuwania mieszanych – często przeciwstawnych uczuć w jednej chwili.

W jaki sposób nasze dziecko dojrzewa emocjonalnie?

Rozwój emocjonalny dziecka, tak jak rozwój każdego organizmu żywego wymaga dwóch podstawowych etapów – separacji oraz integracji.

Do zbudowania złożonego organizmu, potrzebny jest najpierw podział komórki (separacja) na oddzielne, niezależne komórki siostrzane, z których to natura „buduje” bardziej złożoną strukturę (integracja).

Tak samo jest z mechanizmem umiejętności odczuwania emocji. Mały brzdąc, jeszcze przed osiągnięciem wieku przedszkolnego uczy się odróżniać od siebie poszczególne emocje.

Uczy się czuć i rozróżniać strach, radość, złość czy smutek. I na tym etapie potrafi czuć te emocje bardzo intensywnie, lecz nie ma żadnych narzędzi do tego, żeby odczuwać dwie emocje na raz.

Dopiero w wielu przedszkolnym, jeśli stworzymy mu do tego odpowiednie warunki, nasze dziecko nabywa umiejętności czucia dwóch, często przeciwstawnych emocji na raz.

Jeśli nie stworzymy dziecku odpowiednich warunków do wykształcenia ambiwalencji, może się ono zatrzymać na tym etapie rozwoju jeszcze na długie lata.

Stąd też wynikać może nasze zdziwienie, że nasz „podrostek” zachowuje się jak małe dziecko.

Co nam daje ambiwalencja?

Oczekiwanie od dziecka cierpliwości jest jak sadzanie przeciętnego Kowalskiego za kokpitem Boeinga z nadzieją, że poderwie maszynę do lotu i bezpiecznie wyląduje.

I tak, jak Kowalski nie ma narzędzi do tego, żeby latać samolotem, tak nasz dzieciak może nie mieć w danym momencie narzędzi do tego, żeby być cierpliwym.

– Cierpliwość jest wynikiem jednoczesnego odczuwania znudzenia lub frustracji procesem oraz ekscytacji przewidywanym rezultatem tego procesu.

– Odwaga często bywa połączeniem ciekawości i strachu.

– Stabilność i konsekwencja może być hybrydą niepokoju i pewności.
Co możemy zatem zrobić?

Żeby pomóc naszemu dzieciakowi w prawidłowym rozwoju emocjonalnym, powinniśmy zrobić dokładnie to samo, co robimy pielęgnując roślinę w ogrodzie.

Nikt z nas nie ciągnie za czubek kwiatka w nadziei, że ten szybciej urośnie. Zmieniamy mu ziemię, przesadzamy go do większej doniczki, podlewamy i nawozimy. Krótko mówiąc – stwarzamy mu odpowiednie warunki do wzrostu.

Nie mamy pretensji do kwiatka, że nie puszcza pąków zimą. Cierpliwie czekamy do wiosny.

Jeśli nasz kochany dzieciak jest na etapie uczenia się i rozróżniania emocji – dajmy mu być niecierpliwym. Pozwólmy mu nie być odważnym. Pozwólmy mu zmieniać zdanie co 5 minut. Pozwólmy mu „płakać z byle powodu”.

Jeśli damy dziecku w tym wszystkim nasze wsparcie, akceptację i bezwarunkową miłość, to w pewnym momencie przyjdzie czas na „mieszane uczucia”. I tu potrzeba z kolei naszej cierpliwości.

W materiale korzystałem z książki „Hold on to your kids” – G. Neufeld, G. Mate

Może Cię również zainteresować