„Mama traktuje innych lepiej niż mnie….”

Bardzo lubię rozmawiać z dzieciakami.

Czerpię ogromną przyjemność z pukania do drzwi ich ciekawego świata i czuję zaszczyt kiedy mnie tam wpuszczają.

Najczęściej rozmawiam z dzieciakami w wieku mojej córki. Są to zazwyczaj siedmio- ośmio- lub dziewięciolatki. W większości przypadków są to takie śmiesznostki, czasami na granicy „przyzwoitości”, ale zawsze po tej bezpiecznej stronie. Zdarza się tak, że w tych całych śmiesznostkach dzieciak, ni stąd ni zowąd, mówi mi coś… smutnego.

„…no bo Mama traktuje innych lepiej niż mnie. Jak przychodzą goście, to jest dla nich zawsze taka miła i uprzejma, a na mnie się złości…”

Co przyszło do mnie pierwsze? A jakże! „Co za beton…Czy ta kobieta jest ślepa?”.

Po paru sekundach przyszła autorefleksja. Na raz znalazłem „tysiąc” przykładów, w których moje dziecko mogło się tak czuć przy mnie.

Mijają sekundy, a ja po raz kolejny przypominam sobie ile dzieci widzą, jak mocno czują i jak bardzo INACZEJ interpretują rzeczywistość niż dorośli. Jak powinienem być uważny. Jak powinienem mieć szeroko otwarte oczy i uszy nie tylko na dziecko, ale też na siebie.

Myślę, że ciągłe uświadamianie i przypominanie sobie jak dzieciaki inaczej widzą świat, jak inaczej czytają nasze ruchy, jak bardzo są od nas zależne i jak bardzo potrzebują naszej uwagi, miłości, ciepła i bezpieczeństwa, może być wspaniałym narzędziem do wykuwania z relacji czegoś pięknego i niespotykanego!

A co do tych spontanicznych zwierzeń, których mam czasem zaszczyt słuchać z ust znajomych dzieciaków… to za każdym razem zdumiewa mnie jak niewiele trzeba, żeby takiego zaszczytu doświadczyć.

Trzeba tylko delikatnie zapukać…

Może Cię również zainteresować