„Nakazy, zakazy, granice i zasady”

Chcę się dziś z Wami podzielić moimi doświadczeniami i przemyśleniami dotyczącymi nakazów, zakazów, granic i zasad w relacji rodzica z dzieckiem.

Im głębiej jestem w relacji ze sobą i z moją Anią, tym bliżej mi do tego, żeby nie trzymać się kurczowo granic i zasad.

Granice i zasady potrzebne są nam wszystkim. Nie tylko dzieciom.

Ale są w życiu takie chwile, w których chyba nie warto jest się ich trzymać tak bardzo kurczowo, bo na drugiej szali właśnie położył się nasz kochany dzieciak, który najzwyczajniej w świecie nas potrzebuje.

W pewnym momencie życia mojej Córeczki przyszedł ten oczywisty czas, kiedy to przestała spać z rodzicami i zaczęła powoli uczyć się spać sama, aż do momentu kiedy to przestawianie trybu przeszło w prostą zasadę: ubierasz piżamkę, myjesz zęby, czytamy książkę i każdy idzie spać do swojego łóżka.

Miesiąc temu, późnym wieczorem (około północy) Ania przyszła do mnie do pokoju i powiedziała: „Tatusiu, nie mogę zasnąć…”. Rodzic postawiony w takiej sytuacji ma kilka opcji.

Może kazać dziecku iść spać. Może z troską namówić dziecko żeby poszło spać. Może odprowadzić dziecko do łóżka i chwilę z nim poleżeć.

Ja wybrałem wtedy inną opcję. Nie pytałem co się stało. Nie pytałem czemu przyszła. Nie dawałem dobrych rad.

Rozłożyłem ręce zapraszając ją do siebie. Posiedzieliśmy chwilkę razem. Ania położyła mi się na kolana i patrzyła co tam nudnego wklepuję do komputera 🙂

Przez kolejne 5 minut chyba z 5 razy usłyszałem: „Tato, ale z Tobą jest super!”. Nawet teraz jak to piszę – mam w oczach łzy wzruszenia, bo takie chwile przypominają mi, że warto. Warto być dla swojego dzieciaka tym, przy którym może po prostu odetchnąć.

Nawet jeśli miałoby to znaczyć złamanie zasad raz na jakiś czas.

Kto z nas ich czasem nie łamie? 🙂

Może Cię również zainteresować