„Spróbuj”

Aktualny stan, w jakim jesteśmy bardzo często warunkuje to, w jaki sposób patrzymy i myślimy o naszych dzieciach, partnerach i innych bliskich.

Kiedy jesteśmy pełni gniewu, frustracji czy zniecierpliwienia, nie widzimy i nie czujemy tego, kim są dla nas bliscy ludzie.

Złapałem się na tym jakiś czas temu. W stanie skrajnego rozdrażnienia udało mi się zatrzymać na chwilkę i zobaczyć to, kim w tym momencie jest dla mnie osoba, którą kocham.

Zdumiało mnie to jak bardzo moje emocje powoli wykuwają obraz drugiej osoby we mnie. Zdałem sobie sprawę, że musi to działać też w drugą stronę. Trzeba tylko temu pomóc.

Pamiętam ten dzień kiedy pierwszy raz spróbowałem popatrzeć z uważnością na moje dziecko w chwili kiedy jestem spokojny, szczęśliwy i kiedy oboje czujemy się bezpiecznie.

Popatrzyłem na nią i uświadomiłem sobie (tak naprawdę!), że mam z jednej strony cholerne szczęście, a z drugiej, ogromną odpowiedzialność.

Zobaczyłem drugiego człowieka, który kocha mnie miłością absolutną, bezwarunkową. Człowieka, który jest ode mnie całkowicie zależny i nad którym mam ogromną władzę.

Zobaczyłem człowieka, którego życie, zdrowie, komfort, bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój zależy w dużej mierze ode mnie.

Zobaczyłem, ze moje wybory, moje słowa, moja uważność lub jej brak mają tak ogromne znaczenie. I cokolwiek bym nie zrobił, moje dziecko będzie mnie kochać i potrzebować…

To całkiem wygodna pozycja… Prawda?

Zobaczyłem w końcu prawdziwy cud i poczułem ogromną wdzięczność, że doświadczam tej miłości. Taka wdzięczność w takim momencie jest nie do opisania.

Tą wdzięcznością można powolutku wykuwać obraz dziecka, partnera, członka rodziny lub przyjaciela. Im częściej tym lepiej. Im częściej, tym obraz staje się wyraźniejszy i bardziej prawdziwy.

Trudno jest mi łapać takie chwile, ale łapię co się da, bo czuję, że warto…

Jeśli nie próbowaliście, to bardzo Was zachęcam !

Może Cię również zainteresować