Dlaczego mówimy dziecku „Nie”?

Jeżeli wierzyć analizom, dziecko może usłyszeć słowo „Nie” nawet kilkadziesiąt razy dziennie.

Istnieją różne rodzaje „Nie”. Niektóre z nich wynikają z naszej troski, inne są uzewnętrznieniem naszych emocji, a są też takie „Nie”, które „wypalamy” jakby z automatu.

I tak samo jak każde nasze „Nie” ma swoje źródło, tak też każde „Nie” robi coś z naszym dzieckiem.

Nasze „Nie” może czasem uratować dziecku życie lub zdrowie. Są jednak takie „Nie”, które sprawiają, że dziecko czuje się nierozumiane, postawione pod ścianą, zapędzone w kozi róg lub pod wpływem którego jest przekonane, że jest z nim coś nie tak. Że jest niewłaściwe…

Zanim powiemy dziecku „Nie”, warto zastanowić się nad tym skąd te „Nie” płynie od nas. Czy płynie z troski i miłości do dziecka? Czy może z naszych przekonań? A może z naszego urażone go ego?

Czy jeżeli mówimy dziecku: „Nie wygłupiaj się przy jedzeniu!”, to czy mamy na względzie dobro dziecka, czy może to, jak inni ludzie ocenią nas, jako rodziców niewychowanego bachora?

Zauważenie tego co się dzieje i podejście do dzieciaka z otwartością może zdziałać cuda.

„Hej, widzę, że jedzenie to dla Ciebie naprawdę niezła frajda. Kiedy jesz, to od razu stajesz się wesoły. Powiesz mi, co w jedzeniu jest takie super? Jestem bardzo ciekaw’.

Takie podejście do tematu da nam szansę odkrycia tego, co tak naprawdę kryje się pod zachowaniem dziecka.

Nakaz niewygłupiania się przy jedzeniu, zrodzi albo posłuszeństwo oparte na strachu albo naturalny opór.

Może Cię również zainteresować