Co mówimy naszym dzieciom?

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie pewna mama, a właściwie to, co odpowiedziała córce na pytanie: „Mamo, czy kupisz mi ten zestaw sushi?”.

„Nie. Nie kupię ci”.

„Ale dlaczego?”.

„Bo ty zawsze jesz tylko te kawałki, które ci smakują”.

Często mówimy coś dziecku lub odpowiadamy na pytanie w sposób automatyczny. Czasami jest to informacja podszyta jakąś intencją.

Bywa też tak, że najzwyczajniej w świecie działa w nas jakiś program i wypowiadamy słowa sposób zupełnie nieprzemyślany.

Ponadto, jesteśmy przekonani, że dziecko dokładnie rozumie nasze intencje oraz to, co kryje się pod słowami, które wypowiadamy.

Dlatego, kiedy uświadamiamy sobie, że nas nie rozumie, wpadamy w złość lub ogarnia nas zdumienie.

W komunikacji z dzieckiem warto być uważnym. Warto przekazywać informacje takie, jakimi są.

„Kochanie, nie kupię ci sushi, ponieważ nie chcę wyrzucać jedzenia. Wiem, że masz swoje ulubione kawałki. I to jest super. Ja też mam swoje ulubione. Jeśli chcesz, możemy zrobić swoje sushi razem. Zrobimy wtedy zestaw, w którym będą tylko takie kawałki, jakie lubimy. Wtedy zjemy wszystko i nic nie wyrzucimy”.

Ta sama intencja, ale całkowicie inny przekaz. Przekaz, który nie ma szans spowodować, że nasze dziecko poczuję, że jest z nim coś nie tak.

Że jedzenie tego, co się lubi jest czymś niewłaściwym.

Może Cię również zainteresować