O czym to jest?

Umiejętność zatrzymania się przy czymś, co uważamy za problem i zastanowienia się nad tym, w czym problem tak naprawdę tkwi, jest prawdziwą super mocą. Czasami bywa tak, że to, co nas irytuje w naszych dzieciach, jest odbiciem naszych własnych historii. Może się wówczas okazać, że to nie w dziecku tkwi problem, a nasza frustracja jest nieadekwatna.

Być może frustrujemy się krzykiem naszego dziecka, ponieważ sami byliśmy uciszani jako dzieci. Może tak bardzo denerwuje nas to, że nasze dziecko nie jest tak samodzielne jak byśmy chcieli, bo sami tacy musieliśmy być, a nie byliśmy na to gotowi. A może nie pozwalamy naszemu małemu człowiekowi publicznie wyrażać swoich emocji, bo boimy się, że ktoś pomyśli o nas jako o złych rodzicach.

Przeniesienie przyczyny frustracji z dziecka na nas samych jest bardzo trudnym zadaniem. Warto jest jednak próbować tego poszukać. Zdjęcie źródła problemu z dzieciaka pozwoli nam podejść do tematu w sposób bardziej trzeźwy emocjonalnie i zachować łagodność zarówno dla siebie, jak i dla niego.

Może Cię również zainteresować