Bądźmy dorośli

Budowanie pięknej relacji z dzieckiem wymaga podejmowania wielu decyzji. Decyzji często sprzecznych z poglądami naszych najbliższych. Krytykowanie nas za niewłaściwe wychowanie dziecka lub narzucanie nam swojego zdania przez teściów, dziadków czy rodziców może być bardzo uciążliwe. Co robić w sytuacji, kiedy nasi bliscy mają inny pomysł na nasze dziecko niż my sami? Pierwsza rzecz, z której powinniśmy sobie zdać sprawę to to, że to my jesteśmy odpowiedzialni za relację z naszym dzieckiem i to my będziemy w przyszłości cierpieć lub cieszyć się z jakości tej relacji.

W przypadku konfliktu światopoglądów i nieuszanowania naszych decyzji przez bliskich, stajemy przed ważnym wyborem. Czy ważniejsze dla nas jest spełnianie oczekiwań innych ludzi, nawet podszytych najlepszymi intencjami, czy jakość relacji z naszym małym człowiekiem, który, zanim się obejrzymy, też stanie się dorosłym. Dorosłym, który będzie miał pełne prawo do tego, żeby mieć swoje własne zdanie na temat jakimi byliśmy dla niego rodzicami oraz do tego jaki chce mieć z nami kontakt.

Stanięcie murem za relacją z naszym kochanym dzieciakiem to stanięcie murem za sobą, za naszymi wartościami i naszą prawdą. Nikt nie ma najmniejszego prawa nas oceniać ani wchodzić z butami w naszą relację z dzieckiem. I nie piszę tutaj o szczerych i troskliwych sugestiach, ale o czymś, co zna bardzo wielu rodziców.

Kochani! To my jesteśmy dorośli w tej grze. To my możemy i powinniśmy nieagresywnie lecz asertywnie stawiać granice. Granice wyraźne, jednoznaczne i – jeśli zajdzie taka potrzeba – bezkompromisowe. I także jako dorośli, powinniśmy być gotowi na to, że ktoś może się na nas obrazić lub pomyśleć o nas najgorsze rzeczy. Na drugiej szali tych reakcji i myśli jest nasz mały człowiek i nasza relacja. Relacja, którą mamy szansę zbudować tylko raz. I tylko od nas zależy, czy zbudujemy ją my, czy damy to zrobić komuś za nas.

Może Cię również zainteresować