O co pytacie?

„Jak wytłumaczyć dziecku…?”. Właśnie od tych słów często zaczynacie, gdy zwracacie się do mnie o opinię na jakiś trudny dla Was temat. I całkiem się nie dziwię! Kochacie swoje dzieciaki i zależy Wam na tym żeby Was rozumiały. Czasami jednak warto jest podejść do tematu z zupełnie innej strony.

Nie musimy naszym dzieciakom wszystkiego tłumaczyć. Nie możemy liczyć na to, że bardzo niedoskonały mózg naszego małego człowieka przyjmie, przeanalizuje, wywnioskuje i zareaguje dokładnie tak, jak tego oczekujemy. Nie mamy najmniejszych szans nauczyć naszych dzieci czegoś, na czego naukę nie są gotowe lub nie mają ochoty. Niestety nie przebijemy się też z naszym racjonalnym tłumaczeniem przez ich ogromne potrzeby i buzujące emocje.

Kochani – nasze dzieci nie potrzebują rozumieć. Nasze dzieci potrzebują czuć. A czuć umieją doskonale. I jeżeli zrezygnujemy na chwilę z bycia ciągłymi nadajnikami słów i spróbujemy zamienić się w nadajniki energii, to nagle może się okazać, że komunikacja z naszymi małymi mądralami nie jest tak trudna jak mogłoby się wydawać 🙂

Może Cię również zainteresować