Martwię się o Ciebie

Kochanie – martwię się o Ciebie. Takie słowa, na pierwszy rzut ucha mogą wydawać się wyznaniem miłości, troski i uwagi od rodzica dla dziecka. Często bywa tak, że właśnie z taką intencją wysyłamy te słowa gdy martwimy się o coś związanego z naszym Małym Człowiekiem. O to co mówi, jak wygląda, jak się zachowuje lub z kim się spotyka.

Nasza świadoma intencja to jedno. Ale to, jaki komunikat podświadomie wysyłamy dziecku mówiąc, że się martwimy i co to może robić z dzieckiem, to zupełnie inna historia.

Nasze zmartwienia są naszymi zmartwieniami i naszą odpowiedzialnością jest zaopiekowanie się nimi. Martwienie się jest dla nas sygnałem o tym, że sobie z czymś nie radzimy lub jest nam z czymś ciężko. Że czegoś nie akceptujemy lub nie chcemy przyjąć jako rzeczywistość.

Komunikując dziecku, że się o nie martwimy, tak naprawdę mówimy naszemu małemu człowiekowi: Hej – robisz coś z czym sobie nie radzę. Zatroszcz się o mnie i zmień to. Wtedy będzie mi łatwiej.

Wysyłając dziecku taki komunikat wpychamy go w rolę naszego rodzica. A nasz mały człowiek nieświadomie dźwiga wtedy odpowiedzialność za nasze historie. Głębokie pragnienie tego, żeby uratować mamę lub tatę może sprawić, że w strachu o rodzica może przestać pozwalać sobie na coś, co może być z kolei Jego narzędziem do radzenia sobie z czymś trudnym.

Czy zastanawiałaś/eś się kiedyś nad słowami: „Martwię się o Ciebie kochanie” w taki sposób?

Czy teraz widzisz to właśnie tak? A może zupełnie inaczej?

Może Cię również zainteresować