Jackpot!

Dzielenie wspólnych zainteresowań z naszymi dzieciakami to prawdziwy relacyjny „jackpot”. Strzał w dziesiątkę, który jak mało co potrafi zbliżyć nas do naszego Małego Człowieka. Ale spójrzmy prawdzie w oczy… Trzeba naprawdę dużego szczęścia żeby dzieciak zainteresował się dokładnie tym samym, czym interesujemy się my – życiowe dinozaury… No, przynajmniej tak to może wyglądać z jego perspektywy. Ale czy na pewno jest to tylko kwestia szczęścia?

Nasze dzieciaki interesują się różnymi rzeczami, które czasem wydają nam się totalnie bezwartościowe, szkodliwe, zabierające czas i trudne do zrozumienia. Ciężko jest nam nawet wyobrazić sobie żebyśmy mogli dzielić z dzieckiem takie zainteresowania. Jest jednak jedna rzecz, którą warto spróbować. Bo do stracenia jest niewiele, a do zyskania bardzo dużo.

Warto jest przez jakiś czas spróbować nie oceniać, nie krytykować i nie wartościować tego czym zajmuje się nasz Mały Człowiek w wolnych chwilach i zapytać czy wpuści nas na moment do swojego dziwnego świata. Zainteresować się… ale tak naprawdę – z czystą troską i ciekawością tego, co tak naprawdę go kręci. Czasem będzie tak, że sami znajdziemy w tym coś wartościowego, czasem dowiemy się o naszym kochanym dzieciaku czegoś, czego nie wiedzieliśmy dotychczas. Ale zawsze będzie to coś dobrego dla naszej relacji. Jeżeli tylko wejdziemy do świata naszego dziecka z prawdziwą, czystą ciekawością.

Może Cię również zainteresować