O kogo chodzi?

Czasami bywa tak, że dzieci robią coś, co nas głęboko dotyka. Dzieje się tak gdy na przykład nas okłamują. Jako świadomi rodzice staramy się omówić to, co zaszło z naszym Małym Człowiekiem, komunikując mu o tym co czujemy z poziomu „ja”. Nie zawsze jednak taki komunikat jest dobry dla relacji.

Bywa tak, że podczas trudnej rozmowy z dzieckiem używamy takich sformułowań jak: „zawiedliśmy się na Tobie”, „serce mi pękło jak się dowiedziałam”, „myślałem, że zwariuję”. Pomimo tego, że są to komunikaty o nas i nie są oceną dziecka, to niosą w sobie pewien fundamentalny komunikat: „Kochanie – nie radzę sobie z tym, co robisz”.

Nieradzenie sobie jest okej. To jest coś, nad czym warto pracować. Natomiast nasze dzieciaki potrzebują mieć przekonanie, że mama i tata sobie radzą. Że ich figura przywiązania da radę się o nie zatroszczyć. I nie chodzi tutaj o to, żeby nie reagować na kłamstwo. Wręcz przeciwnie. Warto jest jednak budować w dziecku przekonanie, że nie akceptujemy pewnych rzeczy, ale sobie z nimi radzimy. Tylko w ten sposób dajemy dziecku szansę na bezpieczną transformację.

Może Cię również zainteresować