Co naprawdę mówią?

„Dalecy Bliscy” to ludzie z naszego najbliższego otoczenia, którzy za wszelką cenę chcą narzucić nam swoje metody w wychowywaniu dzieci. Nie słuchają naszych próśb, nie są też zainteresowani wspieraniem ani nas ani naszych dzieci. Niekiedy, będąc pod dużym wpływem „dalekich bliskich”, możemy nawet ulec wrażeniu, że to z nami jest coś nie tak.

Że jesteśmy niewłaściwymi, niewdzięcznymi, rozpieszczającymi rodzicami wychowującymi małych potworów. Warto jest wtedy zatrzymać się na chwilę i zadać sobie jedno pytanie…

Co tak naprawdę mówią „dalecy bliscy”? Czy mówiąc, że wstydzą się za nasze dzieci, troszczą się o nie, czy o swój własny komfort? Bo może ktoś im kiedyś powtarzał, że wstydzi się za nich? Czy zmuszając nasze dzieci do jedzenia troszczą się o to, żeby były najedzone, czy o swoje przekonanie, że jeśli dziecko zje, to znaczy, że kocha? Wreszcie, czy mówiąc nam, żebyśmy zmienili coś w dziecku, bo wyrośnie na takich jak my, chcą nas wesprzeć czy zasugerować nam, że oni są właściwi – a my nie do końca?

Nie jesteśmy nieomylni i nigdy nie będziemy. Ale warto nauczyć się odróżniać konstruktywną, uważną, wspierającą krytykę od prób zapychania swoich braków kosztem nas i naszych dzieci.

Może Cię również zainteresować